Warning: include(//libraries/phpxmlrpc/diff.php): failed to open stream: No such file or directory in /index.php on line 8

Warning: include(): Failed opening '//libraries/phpxmlrpc/diff.php' for inclusion (include_path='.:/:/usr/local/php/pear5') in /index.php on line 8

Warning: session_start(): Cannot send session cookie - headers already sent by (output started at /index.php:8) in /libraries/joomla/session/session.php on line 423

Warning: session_start(): Cannot send session cache limiter - headers already sent (output started at /index.php:8) in /libraries/joomla/session/session.php on line 423

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /index.php:8) in /libraries/joomla/session/session.php on line 426

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /index.php:8) in /plugins/system/jfrouter.php on line 316

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /index.php:8) in /plugins/system/jfrouter.php on line 317

Warning: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at /index.php:8) in /plugins/system/jfrouter.php on line 318
Wrażenia z konferencji
Wrażenia z konferencji Drukuj Email

Zespół tłumaczy STPJM

 

W ostatni weekend września miałam zaszczyt brać udział jako tłumacz w konferencji „Głusi mają Głos. Ja – My – Oni. Jak poczuć siłę we własnym działaniu?”. Było to dla mnie niezwykle ważne wydarzenie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, cieszę się ogromnie że po raz trzeci udało się organizatorom stworzyć taką sposobność, żeby na raz tylu zainteresowanych Głuchych zebrało się w jednym miejscu by wspólnie porozmawiać i walczyć o swoją przyszłość, a po drugie po raz pierwszy występowałam na owej konferencji w roli tłumacza zarówno  PL-PJM, jak i PJM-PL.

Z dotychczasowych moich doświadczeń, tego pierwszego rodzaju tłumaczeń, czyli z języka  migowego na język polski było bardzo mało. Zazwyczaj w pracy tłumacza akademickiego wykonywałam tłumaczenia na język migowy, jedynie  w trakcie nielicznych konsultacji indywidualnych z wykładowcą – na oba z języków. Nigdy nie pałałam do nich chęcią ponieważ uważałam, że jest to zbyt trudne ze względu na złożoność języka polskiego. A po za tym zawsze odczuwałam lekkość tłumacząc na język migowy. Już nie wspomnę o tłumaczeniu na tak dużej i poważnej konferencji. Udział w konferencji pozwolił mi zweryfikować moje myślenie na temat własnych umiejętności :). Bardzo długo się zastanawiałam, czy w ogóle zgodzić się na podjęcie tak odpowiedzialnego zadania. Jednak w myśl zasady „do odważnych świat należy”, w piątek po południu razem z moimi współtowarzyszkami losu, spotkałyśmy się z prelegentami w celu poznania ich referatów i ewentualnego ustalenia, bądź ujednolicenia znaków języka migowego. Miało to na celu ułatwienie nam pracy, ponieważ ciężko tłumaczy się wykład, o którym nie ma się zielonego pojęcia, albo kompletnie nie rozumie się migającego prelegenta. I już towarzyszyły mi ogromne emocje. Plusem całej sytuacji był fakt, iż w przeważającej większości grono prelegentów było mi znane. Bardzo pomogło serdeczne przyjęcie i wyrozumiałość, za co serdecznie dziękuje :).

Nie będę opisywała każdego tłumaczonego przeze mnie wykładu, postaram się podzielić moimi odczuciami, wnioskami jakie nasunęły mi się w trakcie pracy i po zakończeniu konferencji, podczas rozmowy z koleżankami z teamu.

  1. Emocje jakie towarzyszą tłumaczeniu fonicznemu są tak duże, że nawet paczka gum uspokajających nie jest w stanie pomóc. Trzeba nauczyć się nad tym panować, najlepiej w praktyce ;)
  2. Było wiele śmiesznych sytuacji, które wynikały z faktu iż byłyśmy wszystkie ogromnie zestresowane. Fajnie, że mimo wszystko potrafimy się z tego śmiać :) Najczęściej używane przez nas stwierdzenie to:A (dając B mikrofon) „Masz, tłumacz ja się pogubiłam.” ;)
  3. Najwięcej trudności było podczas tłumaczenia prelegentów, którzy nie podzielili się swoją prezentacją (przyczyn nie będziemy analizować).
  4. Największy stres objawiał się przy tłumaczeniu CODA, ponieważ towarzyszyła mi cały czas świadomość, że słyszą co mówię i bałam się, że w pewnym momencie przestaną migać i powiedzą „Oddaj ten mikrofon innej tłumaczce bo nie możemy słuchać tych bzdur”;) Na szczęście dzięki cierpliwości i wysokiej kulturze osobistej CODA nic takiego nie miało miejsca;)
  5. Tłumacz „ON” (ang. ten, który mówi w danym momencie) czy tłumacz „OFF”(który wspiera tłumacza on i w razie potrzeby podrzuca słownictwo) pracują cały czas. Tak więc skupienie jest maksymalne przez cały czas trwania konferencji. Ja osobiście przyznam się, że w niedzielę pod koniec, zamiast prelegenta widziałam na scenie żółtą plamę ;)
  6. Na piątkowym spotkaniu ustalaliśmy również, że poprzez podniesienie ręki będziemy sygnalizować prośbę, aby prelegent zwolnił tempo swojego wystąpienia, bądź chwilowo je zaprzestał. Mam dylemat odnośnie tej kwestii. Sporo było sytuacji, w których podnosiłam rękę w trakcie własnego mówienia lub innej tłumaczki, czując że informacje w języku wyjściowym (PJM) nie są tłumaczone na język docelowy (polski) z powodu zbyt szybkiego tempa nadawania komunikatu przez prelegenta. Na myśl nasuwają się dwa wnioski. Po pierwsze, można przerwać wykład i nadążyć z tłumaczeniem, tak żeby odbiorca miał komfort, a z drugiej strony przerywanie prelegentowi, grozi wybiciem go z wątku, zbytnim skupieniu się na tłumaczce. Nieprzerwanie – utratą komunikatu i tłumaczeniem szczątków wypowiedzi …
  7. Praca w teamie z osobą Głuchą czy CODA, tak jak miało to miejsce na konferencji, była dla mnie wyzwaniem, bo obie koleżanki z założenia znają język dłużej ode mnie, natomiast żadna z nas nie miała do tej pory  takiego doświadczenia, dlatego uważam, iż miło było ze sobą współpracować i wspólnie zbierać nowe doświadczenia.
  8. Są liczne znaki migowe, które ciężko jednoznacznie przetłumaczyć na język polski tak żeby oddać sens i intencje wypowiedzi nadawcy. Jest to balansowanie na cienkiej linii pomiędzy niedopowiedzeniami a nadinterpretacją.

Podsumowując, chciałam podziękować za możliwość udziału w tak ważnym dla mnie przedsięwzięciu, gdyż dało mi to wiele nowych doświadczeń. Przekonałam się na własnej skórze, jakie są moje możliwości, nad czym trzeba jeszcze popracować. Dziękuje za miłe słowa a jednocześnie mam nadzieje, że osobom które musiały słuchać mojego tłumaczenia, nie zwiędły uszy ;) Dziękuje wszystkim za wsparcie, a w szczególności Oli Kalacie –Zawłockiej, która całym sercem i pełną apteczką leków wspierała nas wytrwale od początku do końca.

 

Opracowała: Magdalena Sipowicz